Czy blogerzy reklamujący za pieniądze różne produkty są wiarygodni?

Coraz częściej słyszy się o tym, że blogerzy dostają do testowania różne gadżety, produkty, ubrania z nadrukami, urządzenia itp. Ich zadaniem jest przetestowanie takiego produktu, opisanie go na swoim blogu, zapłatą zaś jest możliwość zostawienia sobie takiego urządzenia na własność.  I tu pojawia się pytanie o obiektywność i uczciwość.

Bo od zawsze wiadomo, że nie „gryzie się ręki, która karmi”. Już Gall Anonim w swojej „Kronice” przyznaje się do takiego procederu. W „Kronice” opisuje on dzieje trzech królów, ze szczególnym akcentem na Bolesława Krzywoustego. Opis władcy jest zachwycający. Krzywousty składa się z samych zalet. Do najważniejszych należą pobożność , wspaniałomyślność sprawiedliwość, hojność oraz szlachetność. Wzór i ideał średniowiecznego władcy. Czy ten wizerunek mógł być inny, kiedy sam Gall Anonim pisze, że „darmo polskiego chleba jeść nie będzie”?  Zatem wizerunek władcy średniowiecznej Polski to same superlatywy. Król nie był skąpy dla Galla, toteż ten nie skąpił mu pochwał. Jako nadworny kronikarz i klakier nie szczędził mu wspaniałych przymiotów. Z kroniki dowiadujemy się, że  Bolesław to wielki władca i wódz.

Gall Anonim nie miał problemów z przyznaniem się do pisania nieobiektywnego i zależnego.

Na przestrzeni wieków i lat proceder taki miał miejsce wielokrotnie i przypuszczam, że do dziś niewiele się zmienił, a pisanie „pod dyktando” wciąż ma się dobrze.

Jak  zatem jest z blogerami?

Są tacy, którzy dbają o swoją niezależność i opisują przekazane im produkty zgodnie z tym, co myślą. To ci lepsi. Jest jednak cała rzesza i takich, którzy piszą „na zamówienie”. Bo wiadomo, jeśli napiszą że myszka do laptopa albo nowa kolekcja ubrań są do kitu, to nie dostaną kolejnego zlecenia. Firmy i korporacje nie po to wykładają spore sumy na promocję, aby ktoś oczerniał ich produkty. Zadaniem blogerów jest zachęcanie do kupowania i jak najlepszego reklamowania produktów, a nie wpływanie na negatywny jego odbiór.

Tak więc wydaje mi się, że blogerzy z pierwszej ligi mogą sobie pozwolić na pisanie zgodnie z prawdą, bo mają taką pozycję, że jeśli jeden producent obrazi się, to przyjdzie następny.  Jednak cała reszta, tych początkujących i mało znanych blogerów, żeby zaistnieć i utrzymać „sponsora” będzie pisała tak, jak chcą tego właściciele.

Każdy czytelnik blogów sam musi zdecydować, czy ufa blogerowi i kupi to, co ten opisuje jak super produkt. Obojętnie czy jest to długopis, gadżet, kolekcja ubrań czy też bierze na to wszystko poprawkę i oprócz zachęcającego tekstu blogera, szuka dodatkowych informacji w innych miejscach. A Internet ma ich sporo.