Celebryci noszący markowe produkty, nie zawsze są mile widziani.

Media, a zwłaszcza plotkarskie media przyzwyczaiły nas do tego, że piszą i pokazują zdjęcia i/lub filmiki z imprez, które zaszczycają różnej maści celebryci. Np. jakiś producent wódek, kiedy wprowadza na rynek nową markę, robi wielką imprezę w klubie, zaprasza osoby z pierwszych stron kolorowych gazet, aby pomogły mu promować nowy produkt. Oczywiście, każdy z celebrytów ma swoją cenę i na taką imprezę nie przychodzi za darmo (a ceny zaczynają się od 5000 wzwyż). Celebryci chętnie pozują na tle logo producenta i wszyscy są zadowoleni. Ludzie czytają, komentują, odsłoną lecą, a sprzedaż rośnie. Tak działa „showbiz”.

Nie tak dawno czytałem jednak artykuł, że są producenci, którzy płacą celebrytom aby ci nie pokazywali się np. w koszulkach z nadrukiem ich logo, albo przed kamerami nie korzystali z długopisów albo parasolek ich marek. Firmy nie chcą być źle kojarzone. Bo jeśli jest jakieś urządzenie, które kojarzy się z elitarnością, nobilitacją społeczną, wyższymi (nie mylić z celebryckimi) sferami, arystokracją, a pierwsza lepsza gwiazdka może sobie takie urządzenie kupić, tylko dlatego, że ją na to stać, wtedy właśnie psuje producentom wizerunek. Dlatego też, producent płaci „gwiazdce”, żeby produktu nie „promowała”, aby nadal mógł on być elitarny i unikatowy.

Cóż, tak działa „showbiz” właśnie.