Trzy wymiary zrobiły karierę

Odkąd 3D przyjęło się w kinie specjaliści od marketingu i promocji starają się wszędzie gdzie tylko się da wepchnąć 3D, tak aby zwrócić uwagę potencjalnych klientów. Bo skoro ktoś szuka trójwymiarowych wrażeń w kinie, to może także będzie ich poszukiwał na co dzień.

Zanim trzywymiary stały się popularne, dwa skojarzenia które przychodzą mi w związku z tym do głowy, to po pierwsze IMAX, gdzie 3D jest prawdziwym 3D i kiedy dinozaur machnie ogonem, to ten ogon naprawdę przelatuje widzom nad głowami, a ryby pływają tuż przed nosem; drugi to Wyścig W Trzech Wymiarach, który kiedyś odbył się w Krakowie. Na jednej trasie ścigał się bolid, samolot oraz motorówka. W bolidzie siedział S. Vettel, w motorówce Marszałek jr., a w samolocie H. Arch. Ciekawe wydarzenie.

Potem do kin wszedł „Avatar” i 3D stało się w kinie normą. Powstały trójwymiarowe telewizory  oraz laptopy. W 3D można oglądać koncerty oraz filmy porno (sic!). Od czasu „Avatara” coraz więcej filmów jest albo tworzonych w technologii 3D albo konwertowanych na ten format, co rzadko kiedy wychodzi im na dobre.

3D weszło także do innych dziedzin życia. Pojawił się nawet trójwymiarowy telefon, na którym widać trójwymiarowość bez specjalnych okularów. Teraz czekamy na kubki i ramki na zdjęcia 3D a może nawet już wkrótce plakaty wyborcze.

W zasadzie na każdym kroku możemy spotkać jakąś promocję w 3D. Są odświeżacze do ust 3D, antyperspiranty 3D a nawet kredyty! Nie wiem na czym dokładnie polega ich wielowymiarowość, bo już na samą myślą że pasta do zębów albo kredyt jest w 3D przechodzą mnie ciarki. Pewnie obecność znaczka 3D jest w danej promocji uzasadniona, a samo uzasadnienie mocno naciągane, ale najważniejsze, że w haśle reklamowym pojawia się 3D. Ludzie to biorą.

Jednak nie podoba mi się sposób promowania na „3D”. Wydaje mi to sztuczne. Takie bezzasadne generowanie zainteresowania. Jednak już sam fakt, że zwróciłem na to uwagę świadczy o tym, że ci którzy chcą promować się w 3D odnieśli przynajmniej połowiczny sukces. Bo być może nie wezmę kredytu w 3D, ale napisałem o tym. Ech… niech będzie, dałem się wciągnąć.