Wciąż trwa i ma się nieźle

Mianem sezonu ogórkowego określa się okres w mediach, który jest mało atrakcyjny medialnie. W telewizji puszczają same powtórki oraz „zapchaj dziury” , w prasie podłapują każdy, nawet najbardziej banalny temat (np. Potwór z Loch Ness) a jedynie w kinach grają same wakacyjne superprodukcje, które nie zawsze się zwracają. Chociaż przez wiele lat sezon ogórkowy został już wielokrotnie wykpiony i ośmieszony to wciąż trzyma się dobrze i wciąż jest pielęgnowany przez wydawców i producentów. Sezon ogórkowy ma postać cykliczną, tak jak pory roku. Wiadomo, musi nadejść :)

W trakcie sezonu ogórkowego, każde nawet najmniejsze wydarzenie, każda „tania sensacja”, która normalnie nie zostałaby nawet zauważona, urasta do miana newsa dnia i pojawia się na paskach wszystkich stacji informacyjnych. Tak naprawdę nie ma nic złego w sezonie ogórkowym. A przynajmniej ja nie widzę w nim nic złego. Ubolewać należy jedynie nad tym, że takie „tanie sensacje”, stają się atrakcyjne także poza sezonem ogórkowym. Niektórym, a przede wszystkim medioznawcom może się wydawać, że sezon ogórkowy trwa cały rok. Gdyby przyjrzeć się publikacjom, które pojawiają się w prasie/TV można odnieść wrażenie, że małoważne informacje są wyolbrzymiane i sztucznie utrzymywane przy życiu. Ale tak to już jest w mediach.

Kiedyś znajomy radiowiec powiedział mi, że „nie można zrobić ciszy w radiu”, i tak samo chyba nie można zrobić czarnego ekranu w telewizji i wydać pustych stron w gazetach. Np. z napisem „MAMY WAKACJE. NIC SIĘ NIE DZIEJE”. Takie zasady. Dlatego pojawia się sezon ogórkowy i przedłuża się go do maksimum. Trzeba wytrzymać. Czego sobie i wam życzę.

PS.

Niniejszy wpis ma podobny charakter. Jest typowym „ogórem” i  zapchaj dziurą.  Bo jak wszyscy to wszyscy. I dlaczego by nie my…? Więc nie miejcie mi tego proszę za złe.