Relacja z 17. Targów Książki w Krakowie

W minionym tygodniu zakończyły się 17 Targi Książki w Krakowie. Targi odwiedziło ponad 40 tyś zwiedzających. Na kilkuset stanowiskach różnych wydawnictw swoje książki promowało około 500 autorów i autorek. Wśród nich byli niemalże wszyscy: od Roberta Lewandowskiego po Krzysztofa Hołowczyca, od Ryszarda Kalisza po Antoniego Macierewicza, od poetów i pisarzy zaangażowanych po Martę Grycan i Maję Sablewską.

Łatwiej napisać kogo nie było, niż wymienić tych, co byli.

Targi Książki przywracają wiarę w czytelnictwo. Wielu ludzi chodziło z książkami w torbach z logiem wydawnictwa. Ludzie chętnie kupowali książki, bo nie dość że ceny były niższe niż normalnie w sklepach, to jeszcze można było dostać autograf autora oraz zamienić z nim kilka słów. Przy odrobinie szczęścia i cierpliwości można było porozmawiać czy zdobyć autograf takich osobistości jak: Beata Pawlikowska, Dorota Masłowska, Wojciech Cejrowski, Katarzyna Grochola, Janusz Gajos, oraz angielskiego pisarza Jonathana Carrolla.

Targi Książki to świetna okazja do promowania własnego pisarstwa, wymarzona impreza dla łowców autografów a także dla gadżeciaży, gdyż wydawnictwa – choć dość rzadko – do zakupów dorzucą smycz albo kubek ceramiczny (ten drugi to przy naprawdę sporych zakupach), a czasem jakiś notes.

Jednym z ciekawszych eventow mającym miejsce na Targach była możliwość wymiany książkami. Zwiedzający przychodzili ze swoimi książkami i wymieniali na inne, już czytane przez innych. Każdy z nas mógł przynieść maksymalnie pięć tytułów i wymienić je w niedzielę na interesujące nas pozycje. Książki, które nie znalazły nabywców, trafią w najbliższym czasie do krakowskich bibliotek miejskich. 

Porada dla zwiedzających: Jeśli ktoś planuje zakupy na Targach (w tym przypadku książek, ale pewnie innych branż to też dotyczy), to najlepiej zostawić to na ostatni dzień targów. Wystawcy rzadko kiedy mają ochotę zabierać ze sobą to, co przywieźli i wtedy można kupić naprawdę dobre książki w naprawdę niskiej cenie.