Jak sprzedać długopis?

Spełniłem swój obywatelski obowiązek i tak jak wszyscy, a przynajmniej większość społeczeństwa obejrzałem film „Wilk z Wall Street”. Nie chcę się tutaj bawić w tradycyjne recenzowanie. Powiem tylko tyle, że FILM JEST ŚWIETNY. Warto zobaczyć. Skupię się na tym, co jest związane z tym filmem i tematyką bloga: czyli promowaniem się.

Jordan Belfort – główny bohater filmu grany przez diCaprio – do perfekcji wykorzystał sztukę autopromocji oraz umiejętność sprzedaży. Sprzedaży wszystkiego. Jego przypadek pokazuje, że jeśli człowiek ma pewne pro handlowe predyspozycje to jest w stanie sprzedać wszystko, od długopisu nieumiejącemu pisać, aż po grzebień łysemu. Pomijam kwestie moralne i etyczne, które łamał Belfort. To temat na oddzielny wpis. Zależy mi na tym, aby pokazać, jak skutecznie można sprzedawać.  

Umiejętność umiejętnego promowania produktu, usług a także akcji nawet lichych firm jest sztuką, ale nie jest czymś niemożliwym. Każdy podręcznik sprzedawcy mówi: rozpoznanie potrzeby – pokonanie obiekcji – język korzyści – zamknięcie sprzedaży. Schemat jest prosty, więc dlaczego jednemu wychodzi to rewelacyjnie, a drugiemu nie? Belfort postępował według tego samego klucza.

Potrzeba? U każdego jest taka sama: chce być bogaty, mieć dobry samochód, ładny dom, może nawet helikopter albo jacht.

Pokonanie obiekcji: Znam się na tym, wiem co robię. Skoro ja jestem bogaty, ty także możesz.

Język korzyści: Jeśli kupisz te akcje, ja gwarantuję ci, że przestaniesz do pracy jeździć zatłoczonym autobusem, że nie będziesz się martwić jak zapłacić czynsz, a na wakacje będziesz jeździł tam gdzie chcesz.

Zamknięcie sprzedaży: Klient kupuje akcje za 10.000 tyś dolarów.

Wiem, że to wszystko wygląda jak banał. Wytarty schemat, coś w co trudno uwierzyć, że ludzie się nabiorą. A jednak. Takie rzeczy wydarzyły się naprawdę. Są ludzie, którzy od razu wiedzą jak dobrze sprzedawać i tacy, którzy nigdy nie opanują tej techniki. Dobitnie pokazuje to scena na końcu filmu. Aby skutecznie sprzedawać, trzeba myśleć abstrakcyjnie, nie sprzedawać tylko się na długopisu, ale patrzyć wyżej, myśleć szerzej i koncentrować się nie na szczególe lecz na ogóle. Bo w sprzedawaniu nie chodzi o to, żeby pokazać, że mamy piękny długopis ale o to, żeby sprawić, że człowiek tego długopisu zapragnie.

PS. Jeśli zastanawiacie się, kim jest osoba na którą na samym końcu filmu jest zbliżenie, to podpowiadam, że jest to prawdziwy Jordan Belfort.