Duże sklepy lubią się przyciągać

Wśród miejsc, gdzie powstają sklepy wielkopowierzchniowe panuje tendencja grupowania się. Jeśli w pewnym miejscu powstanie jeden wielki, popularny market to tylko kwestią czasu jest, że po chwili dołączą do niego kolejne.

Markety mają to do siebie, że najczęściej (chociaż nie jest to regułą) powstają w granicach miast albo przy osiedlach i tam tworzą „drugie centrum”.

Jeśli gdzieś pod miastem powstanie np. IKEA, to niemal pewne jest, że w niedługim czasie w jej okolicy powstanie jakaś galeria albo jakiś inny market wielkopowierzchniowy. Wielu dyrektorów firm na tej zasadzie właśnie planuje ekspansję terytorialną. Skupiska sklepów mają na celu zaoszczędzenie kupującym czasu i umożliwienie zrobienia zakupów w jednym miejscu. Dlatego planując rozbudowę „osiedli” handlowych bierze się pod uwagę bliskość już istniejących, a niebędących bezpośrednią konkurencją sklepów i galerii.  Dzięki tej swoistej ekspansji terytorialnej miasto powiększa się, rozbudowuje. I o to w tym wszystkim chodzi. Żeby wykorzystać bliskość. Jeśli wielki i popularny market zainwestował w danym miejscu, to oznacza że jest tam potencjał i może podciągnąć się trochę po jego popularność. 

Tak właśnie promują się sklepy wielkopowierzchniowe i galerie handlowe. Korzystają z bliskości już znanych obiektów i wykorzystują ich popularność. Jest to dobry sposób, który pokazuje, że skupiska handlowe wspomagają się wzajemnie, pomagają promować daną lokalizację i ułatwiają ludziom kompleksowe zakupy.