Kolejny ze sposobów zaistnienia w sieci

Od dłuższego już czas opisuję na blogu różne, często dość skrajne i nietypowe formy promowania się. Najczęściej dotyczą one promowania się dzięki różnym gadżetom, jednak dziś chciałem zaprezentować nieco inny ze sposobów na zaistnienie w sieci. Jak łatwo zorientować się po tytule, chodzi o hejtowanie.

Hejting rozumie się jako nienawistne krytykowanie działań, wyglądu, zachowania. Najczęściej osób publicznych, tzw. celebrytów, sportowców i polityków. Jednak nie jest to regułą, gdyż hejtuje się także zdjęcia kolegów i koleżanek na instagramie i w innych miejscach w sieci.

Hejting, jest to pojęcie dość nowe i raczej nie doczekało się jeszcze słownikowego opracowania, niemniej każdy intuicyjnie wyczuwa, że chodzi o negatywne emocje, związane z nienawidzeniem, krytykowaniem, upokarzaniem itp. Nie można jednak mylić hejtingu ze stalkingiem. To dwie różne rzeczy.

Hejterzy to prawdziwa plaga Internetu. Często jako anonimowe jednostki bluzgają wszystko, co tylko można opluć. Ktoś wrzuci do sieci swoje zdjęcie w nowej koszulce i już jest hejt. Często wypływający z zazdrości, żalu i wielu innych czynników oraz dlatego, że można. Dla hejterów ma dla nich żadnych świętości, żadnych zasad. Liczy się krytyka.

Większość hejtuje dla zabawy, z czystej przyjemności, ale niektórzy hejtują, gdyż mają w tym ukryty cel. Chcą zaistnieć. Występują pod jakimś szczególnym nickiem i krytykują wszystko co się da. Obiektem krytyki może być nawet kubek. Kiedy stają się już popularni na danym portalu, zdobywają swoich fanów, sprzymierzeńców, stałych czytelników; kiedy ich popularność jest już spora, zakładają swoje strony i/lub blogi i tam nie ograniczając się do jednego komentarza, piszą i hejtują, hej tują i piszą. A od popularnego bloga, już tylko jeden krok dzieli ich od zarabiania pieniędzy i zdobywania coraz to większej popularności.

Bo na hejcie można zarobić.